Od malego miałam zawsze dosyć cienkie włosy, ale było ich dużo, często były ścinane na krótko, ale po jakimś czasie w końcu zaczynałam wyglądać jak dziewczynka. Gdy chodziłam do podstawówki 1-3 często zazdrościłam swojej siostrze włosów, które były piękne, grube i kręcone. Ja zaś miałam cienkie i proste. Gdy poszłam do 4 klasy, były średniej długości, ale powoli zaczynały mi się wywijać,a ja nie lubiłam ich coraz bardziej. Najgorzej się działo gdy były krótkie i pocieniowane, nie potrafiłam nad nimi zapanować, często podbierałam siostrze prostownice, a w gimnazjum używanie prostownicy było na porządku dziennym.
Moje pierwsze farbowanie było w okolicach 3 gimnazjum, w wakacje. Kupiłam szamponetkę i poprosiłam siostrę by pomalowała mi włosy na czerwono. Byłam zachwycona i szczęśliwa pod koniec wakacji, gdy mój wrócił mój naturalny kolor pomyślałam, że super by było zobaczyć jak mi będzie w czarnym. Niestety na moich ciemnobrązowych włosach czarna szamponetka nie działa, więc stwierdziłam raz kozie śmierć. Farba Garniera poszła w ruch i tak stałam się posiadaczką czarnych włosów.
Jak na załączonym obrazku widać była czerń, grzywka, cieniowanie i włosy wyprostowane. (Oczywiście nadal jestem wielką fanką grzywek ^_^)
W tym okresie starałam się jeszcze używać pianki, wtedy myślałam, że tylko to istnieje do stylizacji loków. Nie potrafiłam poskromić moich fal i nadal nie potrafie, ale to się zmieni. Obiecuje:)
W każdym razie pod koniec gimnazjum zaczął mi chodzić po głowie dziwny plan pofarbowania się na czerwono, każdy mnie od tego pomysłu odwodził, ale się uparłam.
8 sierpnia 2011r poszłam do fryzjera. Moje włosy przeszły rozjaśnianie oraz farbowanie na czerwień. Fryzjerka poinformowała mnie, że to może być dla moich włosów ciężkie przeżycie, ale poinformowałam ją, że zdaję sobie z tego sprawę i nie zmieniam zdania. Oczywiście nie żałuję tego, w tym kolorze czułam się naprawdę dobrze i czasami bardzo za nim tęsknie.
Farbowałam je do lutego, ponieważ zauważyłam, że zaczęły strasznie wypadać i robiły mi się takie placki na głowie, gdy robiłam kucyka. Nie chciałam zostać łysa, więc zakupiłam farbę w kolorze ciemnego brązu aby moje nie było widać zbyt dużych odrostów, chociaż i tak się pojawiły. Na grzywce miałam trzy kolory: blond, rudy i brąz, a końcówki były lekko rude. Jeżeli mam być szczera, strasznie mi się to podobało, w końcu to było coś innego. Po jakimś czasie jednak zdecydowałam się je ściąć. Chcę zaznaczyć, że wtedy nadal moją jedyną pielęgnacją był szampon. Może raz na pół roku zdarzało mi się użyć odżywki, ale byłam okropnie leniwa.
Tak wyglądały moje włosy, gdy je ścięłam. Wtedy odstawiłam prostownice, kupiłam jakąś odżywkę. Włosom dawałam schnąć samym. Na szczęście po pewnym czasie trafiłam na bloga Anwen, a potem na dużo innych. Sumiennie olejowałam włosy, kupowałam maski, odżwyki, używałam szamponów bez silikonów.
Tak wyglądały moje włosy w momencie kiedy postanowiłam, że będę sprawdzać postępy.
3 kwietnia 2013 rok
4 maj 2013 rok
19 czerwca 2013 rok
(coś powoli zaczyna się dziać)
8 lipca 2013 rok
6 sierpnia 2013 roku
11 września 2013 :<
4 październik 2013 rok
3 listopad 2013 rok
20 listopad 2013 rok
31 grudnia 2013 rok
23 marca 2014 rok
29 lipca 2014 rok
24 grudnia 2014 rok
luty 2015 rok
marzec 2015 rok
Tak właśnie zmieniały się moje włosy przez dwa lata. Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca i kogoś zmotywowałam do walki o zdrowe włosy:) Przede mną jeszcze długa droga, ale chyba najgorsze mam już za sobą. Bardzo przepraszam za jakość zdjęć. Gdybyście chciały się czegoś dowiedzieć na temat pielęgnacji jaką stosowałam to pytajcie, ale to nie było nic niezwykłego:)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz